Trudno jest zacząć opowieść o miłości, o której zdaje się napisano już wszystko. “Miłość to nie to, co widzisz oczami, ale to, co czujesz sercem” pisał twórca Hamleta. Czy aby na pewno, o serce tu chodzi? Gdy się zakochujemy, często mówimy, że „tracimy głowę” i „mamy motyle w brzuchu”. Ale to, co czujemy, zaczyna się znacznie wcześniej, w naszym mózgu.
Zakochanie jak narkotyk
To co nazywamy zakochaniem, to konkretny proces chemiczny w naszym ciele. Pierwsze skrzypce gra w nim dopamina. Jest to neuroprzekaźnik odpowiedzialny za przyjemność, motywację i nagrodę. Gdy widzisz osobę, która Ci się podoba, albo spędzasz z nią czas, mózg zalewa fala dopaminy. W efekcie czego czujesz się jak “na haju” i chcesz więcej.
Badania pokazują, że zakochanie uruchamia układ nagrody – ten sam obszar mózgu, który działa w przypadku uzależnień. Dlatego tak bardzo pragniemy obecności ukochanej osoby, a rozłąka potrafi dosłownie „boleć”. Zakochanie wiąże się z euforią, bezsennością, nadmiernym myśleniem o drugiej osobie – są to klasyczne objawy silnego pobudzenia neurochemicznego.
Neuroprzekaźniki
W zakochaniu uaktywnia się także noradrenalina, która zwiększa tętno, sprawia, że masz spocone dłonie i czujesz ekscytację nawet bez szczególnego powodu. Dzięki temu działaniu zakochanie ma charakter nie tylko psychiczny, ale też fizyczny.
Na tym nie koniec chemicznej wyliczanki. Dużą rolę w zakochaniu odgrywają także oksytocyna i wazopresyna – związki odpowiedzialne za przywiązanie i tworzenie więzi. Oksytocyna to tak zwany hormon troski. Najwięcej jej uwalnia się u kobiet w ciąży i we wstępnym etapie macierzyństwa. Ale uwalniana jest także podczas przytulania, pocałunków, seksu, bliskości emocjonalnej, długich rozmowach czy wspólnym przeżywaniu ważnych chwil.
Tracić dla kogoś głowę
Zakochanie mocno wpływa na naszą zdolność oceny. Badania obrazowe mózgu pokazały, że u osoby zakochanej „wyłączają się” obszary odpowiedzialne za krytyczną ocenę.
Na początku zwyczajnie nie widzimy wad partnera, a wszystko, co robi, wydaje się urocze lub niezwykłe. To nie brak rozsądku, tylko “różowe okulary” dla naszego mózgu. W tym stanie emocjonalnym mamy skłonność do idealizacji, tworzenia projekcji i wyobrażania sobie partnera takim, jakim chcemy, żeby był – niekoniecznie takim, jakim jest.
Psychologia ewolucyjna tłumaczy zakochanie jako naturalny mechanizm motywacyjny. Celem jest zbliżenie dwojga ludzi, zbudowanie relacji i stworzenie warunków do dalszego związku a w prostej drodze także do prokreacji.
Przepis na miłość
Bogdan Wojciszke – znany, polski psycholog społeczny – zaproponował model miłości oparty na trzech składnikach: namiętności, intymności i zaangażowaniu. Według jego teorii, to właśnie konfiguracja tych trzech elementów decyduje o rodzaju i jakości relacji.
- Namiętność, czyli intensywne emocje, pociąg fizyczny i fascynacja
- Intymność czyli poczucie bliskości, wsparcia, zaufania i głębokiego porozumienia
- Zaangażowanie czyli świadoma decyzja o byciu razem
Z czasem proporcje między tymi składnikami mogą się zmieniać – np. namiętność słabnie, ale rośnie intymność i zaangażowanie. Kluczowe w tej płynności jest to, by partnerzy rozumieli te zmiany i potrafili je wspólnie przepracować.
Od zakochania jeden krok
Wojciszke opisuje również etapowy rozwój relacji, na który składają się:
- Zakochanie – tu dominującym składnikiem jest namiętność. Zafascynowanie drugą osobą, intensywne emocje, idealizacja partnera i silna potrzeba bliskości. To etap „chemii”, w którym trudno o racjonalną ocenę relacji.
- Romantyczne początki – pojawia się więcej intymności: rozmów, poznawania siebie, dzielenia się przeżyciami. Związek staje się głębszy, choć nadal oparty jest w tej fazie na emocjonalnym pobudzeniu.
- Związek kompletny – w którym obecne są wszystkie trzy składniki miłości. Partnerzy są sobie bliscy, namiętność wciąż istnieje, a jednocześnie rośnie poczucie wspólnoty i odpowiedzialności za relację. To faza, w której czujemy stabilność w związku.
- Związek przyjacielski – namiętność często słabnie, ale intymność i zaangażowanie pozostają. Miłość staje się spokojniejsza, bardziej dojrzała.
Ewentualny rozpad związku może być postrzegany jako 5 etap. Pojawia się najczęściej gdy któryś ze składników zaczyna zanikać w sposób nieakceptowany przez partnerów. Zdarza się w sytuacjach kryzysu, wypalenia lub braku wspólnego kierunku.
To, co czujesz sercem
Zakochanie to prawdziwa fizjologiczna i emocjonalna burza w naszym organizmie. Hormony szaleją, przysłaniają nam racjonalne myślenie i sprawiają że tracimy głowę. Ale też warto pamiętać, że miłość to nie tylko chemia – to także decyzje, szanowanie swoich i cudzych granic, praca nad relacją i otwarta komunikacja. Zrozumienie tego, co dzieje się w mózgu podczas zakochania, może pomóc nam lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i relacje. Bo w końcu najważniejsza miłość to ta, do samego siebie.
https://happylife.pl/psycholog-i-psychoterapeuta-zabki/






